Nie do końca savoir-vivre. 33 zasady niezmanierowania. #2

W ramach rozwinięcia wstępu z poprzedniego wpisu — nie będzie tutaj szczegółowych informacji na temat tego, do czego jest konkretna łyżeczka czy widelczyk podczas obiadu. Raczej koncentruję się tutaj na zbiorze zagadnień, jak się zachować w różnych, konkretnych sytuacjach. Albo i tych nieco mniej konkretnych, ale równie istotnych.

W poprzedniej części artykułu rozwinąłem 5 tematów:

  1. Nieuczesany i nieogolony
  2. Punktualność
  3. Nie gap się w telefon gdy idziesz ulicą. Nie pisz sms-ów podczas jazdy
  4. Witaj znajomych zawsze jako pierwszy, mimo że nie jesteś do tego zobowiązany
  5. Nie pal w miejscach publicznych. „Vape” też się liczy?

Na wstępie bardzo dziękuję za lajki, rozmowy, komentarze i udostępnienia materiału. Wszystko to dla mnie bardzo cenne kwestie i mam nadzieję, że kolejna część wpisu też przypadnie Ci do gustu.

Wracam zatem do kolejnych punktów (kilka tych części będzie).

6. Nieśmiertelne: „dziękuję”, „przepraszam”, „proszę”

To kolejny punkt zwracający uwagę na dość prostą zasadę, że jeżeli dasz się ludziom lubić, będzie Ci w życiu łatwiej.

Wyobraź sobie sytuację — idziesz do sklepu, stoisz w kolejce do kasy. Kasjerka z widocznym rozdrażnieniem obsługuje kolejnych klientów. I teraz dzięki Tobie może się zadziać magia. Spróbuj potraktować ją nieco inaczej, niż wszyscy dotychczas. Podejdź do niej powiedz z uśmiechem: „Dzień dobry!”. Podając jej kartę płatniczą powiedz: „Proszę!”. Odbierając zakupy powiedz: „Dziękuję! Miłego dnia!”. Spójrz też na jej identyfikator. Dorzuć gdzieś jej imię. Ona wie, że wykonywanie jej pracy w sposób sprawny to jej obowiązek. Ale doceni to, że ją zauważyłeś.

Uważasz to za pierdoły? Może i to są pierdoły. A wiesz, dlaczego taka prosta sprawa robi diametralną różnicę i o co tak dokładnie chodzi? O wdzięczność. W erze automatyzacji i anonimowości ludzie z obsługi są traktowani tak, jakby ich tam nie było. Ludzie, pomimo wykonywania pracy, która jest ich obowiązkiem chcą czuć, że to, co robią jest ważne. Nie ma znaczenia to, jak trywialna i prosta jest ich praca. Każdy człowiek posiada ego. Jedni potrafią schować je do kieszeni bardziej, inni mniej. Niemniej jednak każdy chce czuć się potrzebny, szanowany, doceniony i zauważony.

Ot kolejny paradoks. Z jednej strony nie lubimy gadać przez telefon z automatem… ze szczekaczką. Ale jak mamy do czynienia z prawdziwym człowiekiem, traktujemy go instrumentalnie.

Wyobraź sobie inną sytuację. Idziesz do knajpy, podchodzisz do baru, zamawiasz, barman podaje Ci drinka życząc Ci, żebyś się w nim zasmakował, po czym wypijasz go duszkiem i odchodzisz. W tym momencie barman stwierdza, że: 1) coś nie gra w Twoim życiu, albo 2) jesteś dupkiem.

Nie ma znaczenia z kim masz do czynienia — czy to ekspedientka, partner biznesowy, matka czy dziewczyna. W większości przypadków nie ma żadnego znaczenia to czy coś Ci się należy, jak świni trufle po całodniowym ryciu nosem w ziemi. Po drugiej stronie zawsze stoi człowiek, jego wysiłek, aspiracje, marzenia, intencja i czas.

Zauważ go.

Nieco szerzej o roszczeniowości

Uwaga teraz: nikt nie jest Ci nic winien, a nieuzasadniona roszczeniowość jest jedną z czołowych umiejętności, które mogą sprawić, że ludzie Cię znienawidzą, będą mówić, że jesteś dupkiem, samolubem, egocentrykiem, albo egoistą.

Czy roszczeniowość jest opłacalna? Chwilowo tak. Przynajmniej w stosunku do ludzi, z którymi nie mamy zbyt wiele do czynienia. Jeżeli jednak chcesz budować jakąkolwiek relację z kimkolwiek, warto pomyśleć nie tylko przez pryzmat własnego ja, ale gdy wchodzisz na czyjś teren, musisz się liczyć z gospodarzem. Nie mówię tutaj o wchodzeniu do czyjegoś domu. Mówię tutaj o wpływaniu na życie innych ludzi czy na interesy. Jeżeli będziesz nieznośny — nawet jeżeli będziesz miał wyrobione nazwisko i będziesz mógł od wszystkich wymagać pełnego posłuszeństwa — kiedyś przegniesz pałę i ludzie Cię znienawidzą.

Wyobraź sobie rozmowę o pracę i dwóch chętnych:

  • Jeden z nich jest świetnym specjalistą — np. szalenie sprawnie potrafi montować filmy, ale jest skrajnym szowinistą, albo jego „miłość” do Żydów dosięga poziomu Jacka Międlara.
  • Drugi nie jest wybitnym specjalistą w temacie. Zna się na tym, ale do miana profesjonalisty mu nieco brakuje, jako że od czasu do czasu musi zerknąć do poradnika na YT. Jest jednak duszą towarzystwa i nie dość, że się dogaduje świetnie z szefem, jego biały pers na niego nie syczał, to jeszcze w drodze do biura przytrzymał drzwi jego sekretarce.

Jak myślisz, kto dostanie pracę?

W tym przypadku pewnie gość nr 2. W innych… odpowiedź nie musi być taka prosta. Jeżeli ktoś ma z miejsca zostać postawiony na stołku popychacza ogólnopolskiej myśli technologicznej, to buc też przejdzie. Problem w tym, że jego pozycja może nie koniecznie być aż tak bardzo ugruntowana. Na zachodzie profesorowie są odwoływani ze swoich stanowisk dlatego, że powiedzieli coś niepoprawnego politycznie.

Sam może gardzę poprawnością, o ile nie wchodzimy na temat szerzenia nienawiści (ach… to też jest nieco rozległy temat, bo wiele osób tym frazesem wyciera sobie gębę). W każdym razie — jeżeli ludzie będą Cię lubili — będzie Ci łatwiej.

7. Bądź powściągliwy i niewylewny. Czasami się zamknij i posłuchaj.

Większości ludzi wydaje się, że osoba towarzyska to taka, która dużo mówi, jest głośna, a niekiedy rubaszna i dowcipna. Pierwszy do karaoke. Pierwszy na parkiet. Sypie żartami z rękawa na lewo i prawo — ale tymi sytuacyjnymi — nie tym o „Polaku, Rusku i Niemcu”.

Mimo wszystko nie koniecznie jednak każda z tych cech jest zawsze i wszędzie wymagana, a niepohamowanie w swojej ekscentryczności nie zawsze jest najlepszą z możliwości.

Nie zrozum mnie źle — nie mam zamiaru przyznawać wyższości introwertykom. Każdy jest nieco inny i warto pamiętać, że to jest cudowne w świecie. Bardziej chodzi o to, żeby nie krzyczeć: „patrz na mnie!” wtedy, kiedy nie masz niczego sensownego do zaoferowania. Celebrytów na świecie jest wystarczająco wielu, a wyproszona atencja jest niewiele warta.

Poza tym warto jest myśleć świadomie, o co Ci chodzi w budowaniu swojej postaci „duszy towarzystwa”. Wejście w rolę „kumpla do picia” nie koniecznie jest tym, na czym Ci zależy. Zapewne miałeś gdzieś w życiu takiego zioma. Na imprezach super. Jest z kim pić. Jest z kim się dobrze bawić. Ale jak masz znaleźć kogoś, kto Ci uratuje dupę, będzie gdzieś na szarym końcu listy. O ile w ogóle się na niej pojawi.

W Twoim świecie to Ty powinieneś stać na pierwszym miejscu i stawianie swojego dobra i bezpieczeństwa nie jest niczym złym. Są rzecz jasna pewne wyjątki od reguły, gdzie robienie czegoś dla innych, nawet — a wręcz właśnie wtedy, gdy jest to nam nie na rękę jest czymś dobrym. Czym jest miłość bez odrobiny poświęcenia? Pamiętaj jednak, że jeżeli nie jesteś w stanie pomóc sobie — nie będziesz w stanie pomóc innym.

8. Nie bądź zwykłym gapiem w przypadku wypadku czy jakiegoś zdarzenia. Zrób coś. Działaj, ale nie krzycz.

Nauki społeczne mówią o wielu różnych podziałach względem tego, jak się ludzie zachowają. Tego, ile osób podejmuje zdecydowane działanie, a ile się nadal będzie przyglądało. Weźmy na przykład osiąganie „więcej”.

Mamy losową grupę kilkuset osób, które są otyłe. Podarujemy im wszelkie potrzebne dane, wykresy, zadania, które muszą wykonywać, żeby schudnąć. 5% osiągnie spektakularny sukces. 15% trochę schudnie. 80% będzie nadal tak samo gruba, albo wręcz ich dupa będzie jeszcze bardziej utyta, niż wcześniej (sam byłem gruby, więc mam mandat na to, żeby mówić grubym ludziom, że są grubi i muszą coś ze sobą zrobić).

Ważnym czynnikiem w tym aspekcie jest, jak już mówiłem, zdecydowane działanie. Przy czym w tym przypadku to wszystko dzieje się w ogólnie niestresujących warunkach.

Natomiast te przypadki, o których mowa w nagłówku już stresujące są. Czasami bardzo. Zdarza się szybsza akcja serca, dezorientacja i niekiedy panika. Zdarza się ból, krew i łzy. Nie mówię o momentach, gdzie komuś urwie głowę — wtedy łapie się za telefon, czeka na przyjazd służb i po temacie. Mówię o momentach, gdy nadal można realnie komuś pomóc i przy sprawnym działaniu można uratować mu życie. Zazwyczaj jednak po jakimś czasie tworzy się zbiegowisko i wszyscy PATRZĄ.

W przypadku tłumów sprawa jest nieco inna. W dalszym ciągu mamy ludzi, którzy zrobią to, co mają zrobić. Inni co wiedzą, co powinni zrobić — nie ruszą z miejsca. No i są jeszcze ci, którzy są ofermami i nie wiedzą nic.

Rozwijając: psychologia tłumu działa tak, że będzie 10% osób, które będą chciały działać i będą zachowywać zimną krew. 10% będzie biegać, krzyczeć, panikować i utrudniać wszelkie działania. Pozostałe 80% zachowa się tak jak podyktuje to silniejsze 10%. Ludzie są zwierzętami stadnymi. Masa nie działa racjonalnie i nie działa jak jednostka. Masa zachowuje się jak masa.

Nie bądź tym, który zastyga w letargu i biernie wodzi wzrokiem po miejscu zdarzenia. Przejmij dowodzenie, pokaż palcem na konkretną osobę i zacznij wydawać dyspozycje: „Ty” dzwonisz, „Ty” idź po gaśnicę, „Ty” chodź tu i przytrzymaj… Ludzie w takich sytuacjach bywają potulni jak baranki. Sami nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić i jak im ktoś powie, co mają zrobić, usłuchają.

9. Nie zwracaj uwagi na zakochanych, nie przyglądaj się obcokrajowcom i kalekom

To, co jest inne — jest ciekawe.

To, co jest rzadko spotykane — jest ciekawe i przyciąga wzrok.

Idąc ulicami Chicago czarni nie są zjawiskiem odbiegającym od standardów. Bywają całe dzielnice, gdzie są sami czarnoskórzy i tam trudniej znaleźć białego. Jednakże na Podlasiu, na Podhalu czy w wielu innych miejscach na topografii Polski (czy gdziekolwiek postawisz palec na mapie) bywa już nieco inaczej. Bywa, że obcokrajowcy wyróżniają się jak eleganckie trzewiki wśród trampek w sklepie sportowym. Podobnie z osobami kalekimi — na wózku, idącymi o kulach, z kikutem zamiast ręki.

Faktycznie. Oni są w pewien sposób inni. Ta inność nie jest niczym złym. Nie jest niczym na co należy zwracać jakoś szczególnie uwagę. Jak idziesz parkiem, to mijasz raz iglaste drzewa, a raz liściaste. Możesz to zauważyć, ale ta różnorodność nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Raz na ulicy widzisz brunetkę, raz blondynkę i o ile Twoje upodobania co do jednych czy drugich pewnie mają jakiś powód, to prawdopodobnie nie koniecznie jest on racjonalny.

Podchodź do ludzkiej inności z pewną dozą obojętności. Nie bądź ślepy na nią, ale zajmij się swoim życiem.

10. Nie oglądaj się nawet za najpiękniejszą kobietą świata

Poniekąd połączony podpunkt z poprzednim, ale o ile zwracanie uwagi jest pewną analogią, o tyle powód i wszystko, co się z tym dalej łączy — już nie koniecznie.

Tutaj mamy do czynienia z prostą zasadą. Kobieta chce być zdobyta. Facet ma być konkretny, ale nie nachalny. Ma wiedzieć czego chce i być zdecydowany, ale nie koniecznie biegać za nią, jak pies. Jak ogląda się za jedną, ogląda się za wszystkimi. Z drugiej strony jak nie ogląda się za żadną, to znaczy, że coś z nim nie tak.

Ot paradoks. Uważaj teraz — takich dualizmów, gdzie ludzie sami nie wiedzą czego chcą jest całkiem dużo i Twoja w tym głowa, żeby w inteligentny sposób podjąć i wygrać ewentualną utarczkę słowną.

W każdym razie — z czysto empiryczno/kontemplacyjnego punktu widzenia — Twoje odwracanie się na ulicy za kobietą jest może i komplementem w jej kierunku. Kobieta faktycznie czuje się pożądana. Czuje się atrakcyjna. Ale. Nie każde pożądanie i nie każda forma afekcji jest pożądana.

Próbowałeś kiedyś kompletnie obcą kobietę skomplementować z czysto fizycznego aspektu używając do tego niewybrednych, wręcz ordynarnych słów? To podobnie jak z tym badaniem, gdzie na kampusie studentka podchodziła do studentów, a student do studentek i pytali o niezobowiązujący seks. Facet „zyskał” 0/10 możliwości, a kobieta 9/10 (jakiś gej pewnie się popsuł statystykę).

W temacie podrywu — najlepsze komplementy, to takie, które nie są oficjalne, nie są wypowiedziane wprost i tyczą się tego, na co kobieta ma realny wpływ. Zresztą Ciebie też bardziej interesuje usłyszeć, że dużo trenujesz i dlatego jesteś silny, niż że Twoja mama Cię dobrze karmiła, jak byłeś mały.

Oglądanie się — NOPE. Zawsze jednak możesz zawrócić, podejść do niej i porozmawiać. „Czy to Twój kasztan?” nie jest z kategorii tych pytań, które chcesz jej zadać, ale zapewniam Cię, że takie zdecydowane działanie zrobi więcej, niż cokolwiek innego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *