Kajet jest jedynym planerem, jakiego potrzebujesz. Zgadnij — efektywniej jest mieć swoje zadania i cele w jednym, konkretnym miejscu czy w 10?
Każdy ma pewne przekonania. Jedni wieszają sobie jakieś mądre słowa na ścianie. Inni robią tatuaż. Jeszcze inni modlą się i medytują. Które działa w Twoim życiu? Sam preferuję do okresowego — na czas trwania 90 dni zdobywania celów — pewnych deklaracji. Tego czego chce. W co wierzę. Co wyznaję. Przeznaczam na to stronę pierwszą planera.
Kajet. SCHEMAT DNIA — idea i zasady

Nie pracuję na etacie. Sam wyznaczam godziny swojej pracy i funkcjonowania w ciągu dnia. Mam kilka godzin tygodniowo, których nie mogę przesunąć, ale reszta jest sztywno określona i ich utrzymanie jest kwestią takiej, a nie innej decyzji.
Każdy dzień dzielę na trzy części.
- Pobudka – 12:00
- 12:00 – 18:00
- 18:00 – sen
W zależności od etapu życia i potrzeb — godziny te się mogą różnić. Staram się jednak, żeby były one w miarę podobne, jako że mogą rzutować na jakość snu.
Poza tym brak regularnej pory budzenia się może rzutować na ogólny brak energii, problemy żywieniowe i ewentualne występowanie problemów psychicznych. Tak mówi choćby Jordan Peterson czy Andrew Huberman.
Poza tym wstawanie o tej samej porze również w weekend nieco niweluje problem pod tytułem: „nienawidzę poniedziałków”.
Jednocześnie staram się kłaść spać wcześniej niż 0:00, tj. raczej o 22:00. Pracuję jednak dużo i prowadząc działalność — różnie to bywa. Tym bardziej że mentora w rodzinie nie miałem, więc mam dużo do nadrobienia od strony biznesowej. Muszę się więc mocno starać, żeby przypominać sobie: „to, co zrobiłem WYSTARCZY. Nie zajeżdżaj się Krzychu. Regeneracja jest Ci potrzebna”.
Każdy etap dnia to kolejny dzień.
Po zakończeniu każdego robię chwilę przerwy, jakaś krótka drzemka i jadę dalej z nową energią.
Może jest to forma pewnej autosugestii. Niektórzy nawet powiedzą, że to jest pewne okłamywanie siebie, szamanizm, albo inne mambo — jumbo. Z drugiej strony, jeżeli działa, to ewentualni malkontenci mogą iść pomalować stodołę, a mi nie 'zawracać gitary’ swoim smędzeniem.
Takie podejście da Ci większą sprawczość, więcej energii do działania, lepsze samopoczucie i zwyczajnie zechce Ci się bardziej.
Jako że jest to baza, to w tym miejscu określam, co mniej-więcej każdego dnia robię. Taki wstępny plan ogólny Wpisuję, co powinienem robić i co CHCĘ robić przez najbliższe miesiące (o okresach będzie już niebawem).
Przyjmuję tu również ogólne założenia dotyczące treningów, sposobów żywienia — w miarę regularnych godzin posiłków itd.
Taki oto schemat przyjmuję jako NIEZMIENNY DO KOŃCA TRWANIA OKRESU MOICH CELÓW, które wyznaczyłem na kolejne 90 dni.
Najważniejsze zasady
Ten schemat może się nieco zmieniać na przestrzeni miesięcy czy lat, ale warto wyznaczyć bazę każdego z nich. W moim przypadku to:
- #1 Najważniejsza jest godzina budzenia się każdego dnia regularnie i pierwsza godzina funkcjonowania.
- #2 Praca blokami czasu w dużym skupieniu
- #3 Najważniejsza jest higiena rozpoczęcia i zakończenia dnia wraz z przygotowaniem do dnia kolejnego.
- #4 Wyjść z domu tak szybko, jak się da
- #5 Nigdy nie odpuszczać treningu
- #6 Zadania i prep. na koniec dnia
- #7 Nigdy nie zapominać o regeneracji
Te powyższe elementy u mnie działają. Czy u Ciebie będą? Może tak, może nie — to kwestia indywidualna i musisz to przetestować.
Różne sposoby wyznaczania sobie takich rzeczy wraz z określaniem innych ważnych rzeczy w życiu znajdziesz w moim kursie NIECH SIĘ LICZY.
Schemat jest po to, żeby Ci przypominać, żeby np. nie robić treningu wieczornego, bo potem trudniej Ci się śpi (na mnie tak to działa, na Ciebie nie musi rzecz jasna). Po to, żeby Twój dzień nie kursował w jedną czy w drugą stronę. Żebyś miał stałe godziny budzenia się, jedzenia, kładzenia się spać. I żeby pracować na 200% obrotów raz dziennie, a nie zarzynać się non-stop.
Kajet. TO DO/NOT TO DO LIST

Pracując w gastronomii — jeszcze jako student — zauważyłem, że wrzucenie do garnka różnych produktów może być bardzo łatwe i efektowne. Trzeba jedynie dobierać odpowiednią temperaturę i czas obróbki cieplnej. Niemniej jednak najistotniejsze jest to, żeby wiedzieć, czego do dania nie dodać, żeby go nie spierniczyć.
Odnosząc się do 5 sfer życia: bycia (ciało, emocje, intelekt, styl), duchowości, kariery/finansów, relacji i przywództwa zapisałem 5 grup rzeczy, których robić nie powinienem, które nie są dla Ciebie dobre, które przeszkadzają Ci w sensownym funkcjonowaniu.
To są elementy, których wyrzucenie z Twojego życiorysu pomogą Ci zoptymalizować Twoje działanie.
Myślisz sobie:
Wzięcie prysznica mnie rozbudza i dodaje energii.
Co za tym idzie, jeżeli weźmiesz go bezpośrednio przed snem — będziesz miał trudności z zaśnięciem. Przełoży się to na nieprzespaną noc i beznadziejny kolejny dzień, który będziesz odsypiał przez kolejne dni. Zapisz więc:
1A CIAŁO
– brać prysznic przed 20:00
Z kolei widzę, że jeżeli przesiadujesz do późna w pracowni/biurze/studiu, to kolejnego dnia jesteś zmęczony i mniej zrobisz — a wszystko przez to, że nie trzymasz się harmonogramu czy wyznaczonych procesów, więc napisz:
3. FINANSE I KARIERA
– nie zapominać o procesach i harmonogramie
Ta lista musi istnieć, ale nie zajmujesz się nią przez cały czas. Nie myślisz o każdym z tych punktów codziennie. Nie zastanawiasz się w trwodze czego nie powinieneś robić.
Odnosisz się do tych elementów wedle schematu, który przedstawię dalej — w metodzie „Win the day”. Tutaj określ co robić powinieneś i czego robić zdecydowanie nie powinieneś
Kajet. CELE NA 30, 60 i 90 dni.

6 stron w notesie:
30 dni — ewaluacja
60 dni — ewaluacja
90 dni — ewaluacja
Cele te wyznaczasz w następujący, analogiczny sposób:
Chcesz np. zbudować domek na drzewie dla swojego syna/bratanka/siebie (każdy ma jakieś marzenia, nie?):
- 30 dni — w pierwszym miesiącu gromadzisz całe drewno.
- 60 dni — do końca drugiego miesiąca zajmujesz się cięciem i jego dalszą obróbką.
- 90 dni — trzeci miesiąc poświęcasz na złożenie wszystkiego do kupy.
A może chcesz zacząć trenować:
- 30 dni — w pierwszym miesiącu uczysz się nawyku i techniki ruchowej — po prostu zacznij, 20EMOTM (every minute on the minute), trenujesz przez 20 minut codziennie (NIE JESTEŚ SPORTOWCEM WYCZYNOWYM, KTÓRY SIĘ ZARZYNA NA KAŻDYM TRENINGU, NIE MUSISZ ODPOCZYWAĆ CO DRUGI DZIEŃ), pod koniec miesiąca masz do treningu podchodzić, jak do szczotkowania zębów i czuć się paskudnie, jak go nie zrobisz;
- 60 dni — w drugim miesiącu określasz swoje cele, określasz mikro~, mezo~ i makrocykle, mierzysz się, ważysz, przyjmujesz jakiś plan treningowy, koncentrujesz się na zwracaniu uwagi na to, co i kiedy jesz;
- 90 dni — w trzecim miesiącu dokonujesz kalibracji żywieniowych i treningowych oraz postanawiasz kupić książkę Krystiana Dobropolskiego, albo dwie od Pawła Głuchowskiego i je przerobić przez miesiąc;
Oczywiście cele mogą być na miarę Jeffa Bezosa, albo Elona Muska. Musisz tylko dobrze to rozplanować. Po więcej treści w kwestii celów zapraszam do TEGO wpisu.
Kajet. PLAN ZADAŃ


Trochę jak w grach fabularnych: jest dziennik, lista zadań głównych i tych pobocznych.
- Wygraj dzień — idea nawiązująca do tej Andy’ego Friselli, która zakłada traktowanie każdego dnia jak gry. Ma ona pomóc w budowaniu nawyków — są to elementy, z którymi NIE NEGOCJUJESZ. Musisz je wykonać w drodze do zmiany siebie — np. czytanie książki, niebranie prysznica po 20:00 Nawiązujesz do elementów z NOT TO DO LIST i z listy celów.
Są one niezmienne, dopóki nie wypracujesz odpowiedniego nawyku jak ze szczotkowaniem zębów. Możesz sięgnąć również do swoich celów albo skorzystać z listy rzeczy, które WARTO u siebie poprawić praktycznie zawsze. Sporządziłem taką listę w TYM filmie. - Zadania główne — zadania dotyczące np. Twojego biznesu, pracy, relacji z bliskimi, które musisz wykonać, żeby zbliżyć Cię do Twoich celów. To na nich się koncentrujesz tego dnia. Są to elementy, do których nawiązujesz z kart dotyczących Twoich celów na 30/60/90 dni.
- Zadania poboczne — zadania, które bierzesz jako dodatkowe. Nie ma ciśnienia, nic się nie stanie, jeżeli się z nimi nie wyrobisz. Nie znaczy to jednak, że masz je każdego dnia przepisywać… tak przez kolejny miesiąc. One są. One istnieją. One są na świeczniku i masz się nimi zająć, jak tylko będziesz miał okazję i postanowisz, że je zrobisz. Nie, jak Ci się zechce, tylko wtedy, kiedy trzeba. Działaj.
- Brain dump — po to, żeby nie korzystać z 5 różnych miejsc, 5 notatników i dla ustalenia pewnej struktury. Wszelkie pomysły dotyczące tego, co chcesz zrobić, nowe pomysły, idee usprawnienia tego, co zrobiłeś, nowe zadania, albo rzeczy, nad którymi będziesz się zastanawiał w kolejnych dniach wrzucasz właśnie tutaj. Odnosisz się do tych elementów pod koniec dnia albo na początku kolejnego, jak zasiądziesz nad swoim dziennikiem i będziesz planował dzień.
- Ewentualnie Brain dump możesz wkleić na dole, żeby zostawić miejsce obok zadań na ewentualny komentarz przy konkretnym zadaniu.
Ale chwila — jaka jest różnica między wygrywaniem dnia a zadaniami?
Zadania mogą być jednorazowe, a wygrywanie dnia ma być formą ciągłą i powtarzalną — taką budującą NAWYK. Budującą Twoją postawę. TWOJE BYCIE.
Przykład:
Mam w celach trenowanie: równie dobrze mogę się do tego odnieść w wygrywaniu dnia poprzez „trening codzienny”. Mogę również w zadaniach głównych/pobocznych poprzez: „poczytam na temat poprawnej techniki martwego ciągu i zastosuję ją w treningu”.
UWAGA
Ważnym elementem, do którego należy się odnieść jest ilość zadań w każdej rubryce. O ile w „brain dump” możesz ich mieć nawet i 20 – w zależności od tego, ile spraw zauważysz, o tyle WTD, główne i poboczne nie powinny mieć więcej, niż po 5 punktów. Będą 3? Dobrze. Lepiej postanowić zrobić mniej, ale to zrobić, aniżeli naćkać 15 różnych zadań i zrobić i tak 3. Wtedy po zakończonym dniu będziesz czuł się jak… kupa.
Zawsze lepszy jest niedosyt niż przesyt i poczucie przytłoczenia.

Zadaniem wyznaczania celów jest ZWIĘKSZANIE TWOJEJ SPRAWCZOŚCI I PEWNOŚCI SIEBIE.
Zrób swoje i dopiero potem się zastanawiaj, na co możesz wykorzystać resztę swojego czasu. Pamiętaj, że poza pracą i optymalizacją życia jest jeszcze masa spraw, które powinieneś zaadresować. Mówię o kontakcie z rodziną, zabawie z dzieckiem, wyjściu na kawę ze znajomymi, relaksie, nicnierobieniu itd.
Kajet. HARMONOGRAM

Harmonogram jest o tyle istotny, że jeżeli nie masz kogoś, kto stoi Ci nad głową i mówi: szybciej, nie rozpraszaj się, rób swoje — musisz robić to sam, żeby praca była w miarę efektywna i żebyś nie tracił życia na bzdety, o których jutro nawet nie będziesz pamiętał. Praca to praca, a nie hobby. A nawet jeżeli ma Ci sprawiać frajdę, to na koniec dnia musisz być produktywny i efektywny w swoich działaniach.
Ja się dodatkowo motywuję przypominaczami, typu ten brelok.
Przy czym — od Twojego nastawienia zależy całkiem dużo. Otóż jeżeli będziesz taki schemat traktował jak własnoręczne udupianie się i uciemiężenie — przegrasz życie, bo postawisz się w roli ofiary, która jest zależna od czynników zewnętrznych.
KAJET. Podsumowanie.

Wszystko, co robisz powinno podlegać jakiejkolwiek refleksji.
Wyznaczając cele i określając pewne zadania — nie możesz mieć pewności, ile Ci zajmą czy są optymalne i w ogóle czy jakkolwiek potrzebne, jeżeli się nigdy tym tematem nie zajmowałeś. Po drodze możesz popełnić masę błędów.
Oczywiście — o ile w ogóle ruszysz zadek z kanapy i przestaniesz się opie*dalać. (Jak tak mówię do siebie, to działam z większą werwą).
Polecam wobec tego robić ewaluację każdego tygodnia. Choćby po to, żeby wyznaczyć plan działania na kolejny tydzień.
W każdą niedzielę możesz również sprawdzić nadchodzące w kolejnym tygodniu urodziny i specjalne okazje. Deadline projektów (a nóż o jakimś zapomniałeś).
KAJET możesz pobrać poniżej
