Człowiek jest zwierzęciem stadnym – zawsze jest częścią pewnej społeczności. Jednym z największych problemów popkultury i choćby kina akcji jest to, że kultywują obraz samotnego jeźdźca — tego jednego faceta, który bierze na swoje barki absolutnie wszystko, jest niezniszczalny, zawsze mu się udaje. Bycie herosem zawsze było ideą atrakcyjną dla gawiedzi. Problem w tym, że na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. Czasami Ci się wszystko uda, ale w większości przypadków będziesz potrzebował innych ludzi gdzieś dookoła siebie.
Rzeczywistość natomiast wygląda tak, że wszyscy jesteśmy gdzieś obok ludzi. Wszyscy jesteśmy w pewnych mikrospołecznościach. Rodzina, praca, zespół muzyczny, formacja taneczna. Wszędzie tworzą się relacje. Wszędzie panują pewne zasady. Wszyscy chcą czegoś dla siebie, a grupy, zespoły i społeczności są tworzone po to, żeby osiągnąć pewien wspólny cel.
Jak wszędzie — zdarzają się pewne incydenty, albo i długotrwałe działania oparte o zaniechania, które potrafią zniszczyć całą ideę wspólnoty. Upadają państwa, upadają rządy, rozpadają się związki i kończą znajomości.
Zwróć uwagę czy w grupach, których jesteś członkiem (a tym bardziej, jeżeli dowodzisz!), masz do czynienia z którymś z przedstawionych przeze mnie punktów.
Nieco teorii
W ramach tworzenia grupy, jej członkowie muszą przejść przez kilka etapów:
- Forming – określanie celu
- Storming – walka miejsce w hierarchii
- Norming – ustalenie zasad i pozycji
- Performing – działanie
- Adjouring – wyciszenie
Jeżeli grupa działa krótkookresowo — przechodzi od 1 do 5 i kończy swój żywot. Jeżeli ma działać długookresowo — przechodzi przez kolejne punkty zatrzymując się na 4 i 5 – okresowo wracając do drugiego, gdy ktoś zapragnie więcej władzy, albo pojawi się ktoś nowy.
Każdy z tych przystanków jest istotny w celu określenia miejsca w hierarchii i zadań do wykonania przez poszczególnych jej członków. Bez tego nie ma mowy o procesowości, porządku, ergonomii pracy i ogólnej produktywności w działaniu grupy.
1. Brak spójności ideowej.

The main thing is to keep the main thing the main thing
Steven Covey
Jednym z największych problemów różnych grup jest brak wyraźnego i świadomie określonego celu grupy. Tłumacząc słowa S. Coveya: głównym zadaniem jest zachowanie głównego zadania, jako głównego zadania. Powody przynależności poszczególnych członków do danej społeczności mogą być kompletnie różne. Powód istnienia danego community musi być ten sam dla wszystkich.
Przykład: zespół taneczny
- Osoby przynależne chcą kogoś poznać, dobrze się bawić, imprezować, jeździć na eventy, poprawić sprawność fizyczną
- Ideą zespołu jest stworzenie zespołu, który będzie tańczył komercyjnie na eventach
Oczywiście idea zespołu może być inna, ale ten przykładowy zamysł pozwala pobocznie spełniać wszystkie poszczególne cele członków jako cele poboczne. Jeżeli któryś z celów pobocznych stanie się podstawą całego przedsięwzięcia — wtedy sam taniec nie jest istotny i można się stać np. 5P: „Partią panów pijących podłe piwo”.
Jeżeli taki zespół istnieje nie po to, żeby tańczyć, a żeby imprezować, to mamy do czynienia z kolosem na glinianych nogach. Najprawdopodobniej w przypadku, gdy od tancerzy będzie się wymagało wysiłku, tym nie będzie się chciało, nie będą performować na odpowiednim poziomie, bo nie będzie należało to do ich celów głównych.
2. Grupy wewnątrz grupy

Wyrwałem chwasta…
Wyrek, Psy 2
Zasadniczo jest to całkiem naturalna i zdrowa sytuacja, kiedy w grupie nawiązują się relacje. Ludzie się poznają, tworzą się nowe znajomości i przyjaźnie.
Problem zaczyna się jednak tworzyć, gdy tworzą się grupy, które nie koniecznie zaczynają się lubić i z jakiegoś powodu dochodzi między nimi do konfliktów. Zadaniem lidera jest zrozumienie sedna problemu i jego wyeliminowanie. Zazwyczaj takim problemem jest jedna osoba, która podburza resztę.
Dzielenie nigdy nie jest rozwiązaniem. Dziel i rządź jest makiaweliczną ideą, która polega na sterowaniu ludźmi pozostających w rozproszeniu. Mniejszymi grupami jest łatwiej zarządzać. Jeżeli grupa nie jest zwarta, często występują animozje i antypatie pomiędzy członkami — mamy więcej działania pod wpływem emocji. W mniejszym stopniu członkowie myślą o dobru zespołu, a w większym o własnym ego. Manipulatorzy sterują ludźmi poprzez ich emocje po to, żeby osiągać własne interesy.
Dbanie o morale i relacje w grupie należy dbać i to zadanie należy do lidera grupy. Spójrz, co się dzieje na wojnie na wschodzie. Rosja — kolos z kiepskim morale nie potrafił rzucić na kolana małego ukraińskiego wariata. Sprawny duch, chęć walki i zwycięstwa potrafi wiele zdziałać.
Jednocześnie warto również wspomnieć, że morale budujemy tak naszymi jak i słowami. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak zacząć uczyć się mówić, spójrz na mój wpis, w którym to tłumaczę.
Social Akwardness. Praca nad sobą i narzędzia weryfikujące Twoje podejście do życia, świata i ludzi.
3. Barykady. My i oni.

Postawienie silnej granicy między liderem a członkami regularnymi jest w pewnych aspektach wygodne dla lidera, a z drugiej utrudnia zbudowanie przyjaznej relacji. Dlatego też należy zastanowić się — jak bardzo grupa ma być zhierarchizowana. Jak chcemy, aby ludzie odnosili się do poleceń? Jak do ponoszenia odpowiedzialności za swoje działania? W jaki sposób będziemy ich rozliczać?
Z teorii weźmy pod uwagę 2 sprawy:
- Mamy dwa rodzaje autorytetu, który możemy w grupie budować – 1) nadany (pan/pani, sztywna hierarchia, jak w wojsku) oraz 2) naturalny — ludzie Cię szanują za to, co sobą reprezentujesz.
- Mamy pięć stopni bycia liderem — temat dłuższy, ale możemy to podzielić na to, że: 1) ludzie są dla Ciebie i 2) Ty jesteś dla ludzi (ten aspekt dzielimy na 4 stopnie wtajemniczenia).
„Siłowe” przypominanie komukolwiek o tym, że to Ty jesteś szefem, że jesteś ważny/ważniejszy od regularnych członków jest jedną z ostatnich rzeczy, za które chcesz się wziąć.
Stawianie granic i dopilnowywanie tego, że ludzie mogą robić coś w pewnym spektrum i idąc dalej — takim spektrum, jakie Ty, jako lider nakreślisz — jest zupełnie inną sprawą. Chodzi o to, czego chcesz Ty. Tego, czego potrzebują oni. Tego, czego potrzebuje grupa. Pamiętaj, żeby nie wprowadzać tych zagadnień siłowo. Nie nagłymi zakazami. Wszyscy muszą te zagadnienia rozumieć. Muszą rozumieć, dlaczego coś zostało wprowadzone.
Niccolò Machiavelli mawiał, że lepiej jest być królem, którego lud się boi, aniżeli takim, którego kocha. Faktycznie. Nie zapominajmy jednak, że terror jest skrajną formą autorytetu. Ludzie muszą Cię szanować. Rodzina jednak jest najważniejsza, a członkami rodziny są wszyscy członkowie grupy.
Tworzenie społeczności polega na świadomym stworzeniu relacji między liderem a członkami społeczności. Wszystko na podstawie zrozumienia idei, że wszyscy gramy do tej samej bramki.
Od kogo uczyć się hierarchii i dyscypliny, jeżeli nie od wojska? Pod poniższym linkiem znajdziesz listę kodeksów jednostek wojskowych i grup przepełnionych wartościami. Znając drogę, proces decyzyjny staje się fraszką.
4. Brak życzliwości i hejt

Bywa, że ten punkt jest pokłosiem wszystkich innych punktów, które w tym wpisie wymieniam. Albo poszczególnych punktów, albo kilku punktów naraz. A czasami tak po prostu wychodzi przez indywidualne kwestie personalne danych członków.
Nie chodzi o to, żeby w każdym przypadku tworzyć szczęśliwą komunę opartą o miłość, gdzie wszyscy się wielbią, każdy każdego lubi i w ogóle och i ach, bo większości zabrakłoby funduszy na dragi.
Ludzie miewają inne opinie na dany temat. Wszyscy cechujemy się innym temperamentem. To rodzi konflikty. Czasami jednak ktoś kogoś nie lubi z założenia — bo coś komuś NIE PASUJE w tej jednej osobie. Kropka. I wiesz co? Ma prawo. Co więcej – ma prawo mówić o tym na głos, wszak mamy coś takiego jak wolność słowa. Nie wolno jednak zapominać, że nie wszystko wolno, a chamstwo i prostactwo nie jest w cenie.
Nie możesz jednak dopuścić, żeby przez antypatię traciła na tym grupa. Morale grupy nie może być zależne od zachowania kilku osób. Twojego humoru z resztą też nie.
Ludzie nie muszą się lubić, ale muszą się szanować i sprawnie ze sobą współpracować. Celem grup nie jest pokój i miłość na świecie, ale osiąganie tego czegoś, co jest podstawowym celem grupy.
5. Brak ściśle określonych reguł i zasad.

Wszelkie grupy mają pewien regulamin. Kodeks. Zestaw ściśle określonych, praw i zasad. Ewentualnie kierunkowskazów, w którą stronę należy kroczyć. Na straży tych wytycznych stoi zazwyczaj lider, albo jakaś grupa porządkowa.
Ludzie są emocjonalni. I wiesz co? Nie tylko Kaśka, Baśka i czasami Robert. Ja również. Ty z resztą też.
Kogoś lubisz bardziej, to przymkniesz oko na spóźnienie. Kogoś (nawet jako ogólnie bezstronny i całkiem zrównoważony lider) nieco mniej — będziesz go opieprzał od góry do dołu nawet jak wejdzie punktualnie, bo powinien być o tej porze gotowy do pracy, a nie dopiero wchodzić.
W wyniku takiego braku spójności zaczynają się pretensje, bo stosujesz podwójne standardy. Bo nie wszyscy są traktowani na równi. Są lepsi i gorsi.
Co więcej — ludzie nie siedzą Ci w głowie. Ludzie nie wiedzą niekiedy, na co mogą sobie pozwolić, więc robią tak, żeby im było wygodnie. A jeżeli coś nie jest formalnie zabronione, to dlaczego by tego nie zrobić?
Ustal kodeks. Ustal zestaw reguł, które nie będą sztywnym, biurokratycznym bełkotem. Niech będzie ludzki. Zrozumiały i niedający możliwości dyskusji. Niech będzie serią wskazówek, które wszyscy potraktują jak drogowskaz. Ty natomiast będziesz miał na czym się oprzeć w ramach wyciągania konsekwencji.
Tam, gdzie nie ma prawa, tam jest pierdolnik. Zasady SĄ ważne. Procesy ułatwiają podejmowanie optymalnych decyzji i egzekwowanie zachowań. Tam, gdzie zasady są jasne, tam decyzja jest łatwa.
6. Przerzucanie się odpowiedzialnością

O ile jestem wielkim fanem decentralizacji władzy, o tyle musi być to oparte o branie odpowiedzialności za wszystko, na co mam wpływ.
W przypadku zhierarchizowanej grupy mamy lidera, który jest najbardziej obarczony odpowiedzialnością i KONSEKWENCJAMI tego, co członkowie grupy zrobią w sposób nieodpowiedni. Jednakże każdy członek ma jakieś konkretne zadanie do wykonania.
Jak wcześniej wspomniałem — wszyscy grają do tej samej bramki i to, jak wygląda grupa nie zależy tylko od lidera, ale również od członków. Jeżeli natomiast jest tak, że członkowie mówią coś w stylu: „Jest do dupy, bo community jest ch*jowe, a w ogóle to ryba psuje się od głowy”, to gratuluję samokrytyki i współczuję infantylności.
Oczywiście, nie znaczy to, że lider może być ofermą i niekompetentną ciamajdą. Chodzi o to, że inaczej jest, jak ktoś sam dojdzie do wniosku, że robi coś nie tak, a inaczej, gdy własne, niedopuszczalne zachowanie USPRAWIEDLIWIA osobowością/działaniami innych.
7. Brak poszanowania hierarchii

Jak zauważyłem na wstępie, co z resztą było truizmem, ludzie są zwierzętami stadnymi. Nie będę jednak mówił o teorii samców alfa, beta, omega, theta, delta i innych tego typu (są teorie o 5, a są o 24 typach facetów. Ech. Podziały prawie jak z LGBTQ+). Nawet w przypadku komuny anarchistycznej są ludzie, którzy działają bardziej. Tacy, którzy robią swoje, a inni za nimi podążają. Jak to Król Sedesów powiedział: „Mnie oszukasz. Przyjaciela oszukasz. Mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz.” Natury też nie. Mimo usilnych starań wpływania na relacje społeczne według własnego widzimisię.
Brak wyrazistego lidera, który może nie tyle trzyma wszystkich za mordę, a potrafi poprowadzić grupę w odpowiednim kierunku, wiąże się z pewną formą anarchii.
Zawsze zdarzają się jednostki, które chcą czegoś więcej i pragną władzy, a wszelkie działania związane z mataczeniem, podburzaniem ładu i porządku są często spotykanymi zachowaniami.
8. Brak równowagi w korzyści grupa — jednostka

Każdy człowiek staje się członkiem jakiejś grupy po to, aby osiągać własne cele.
Powtórzę: Osiągać. WŁASNE. Cele.
Faktycznie — zdarzają się zeloci, którzy poświęcają swoje życie i wszystko, co dla nich ważne ad majorem gloriam „coś-tam” ale zazwyczaj należy wziąć pod uwagę fakt, że grabie ciągną tylko w jedną stronę.
Weź jednak pod uwagę, że warto jest w życiu znaleźć coś ważniejszego od nas samych. Jeżeli przynależymy do jakiejś społeczności — bierzemy pod uwagę, że dobro wspólne jest najistotniejsze i to na nim budujemy coś pięknego, co będzie miało dobry wpływ na nas i to dopiero na wspólnym sukcesie osiągać własne cele.
9. Wykorzystywanie regularnych członków przez liderów do osiągania własnych interesów

Poniekąd punkt powiązany z poprzednim, aczkolwiek chcę spojrzeć na problem z nieco innej strony.
Największym problemem w tym aspekcie jest wywrócenie zależności — kto jest w społeczności najważniejszy.
Nauczyciel jest nauczycielem, bo UCZY kogoś, a nie jest ważny, bo dużo wie i sam potrafi.
Lekarz jest lekarzem, bo LECZY ludzi, którzy cierpią z powodu dolegliwości zdrowotnych, a nie dlatego, że ma wiedzę z dziedziny medycyny.
Policjant stoi na straży prawa i pomaga ludziom, którzy stają się ofiarą ludzi, którzy prawa nie przestrzegają.
Masz dobre mniemanie o zawodzie opartym o służbę, który nie wpisuje się w to, co napisałem powyżej?
Weź pod uwagę, że przywódca jest również formą SŁUŻBY innym. Zadaniem przywódcy jest PRZEWODZIĆ.
Działania przywódcy MUSZĄ być nakierowane na dobro jego ludzi. Kapitan opuszcza okręt jako ostatni.
Myśl w pierwszej kolejności o innych. Słuchaj.
Nie Ty jesteś najważniejszy. Nie karm swojgo ego.
10. Słaby lider

Znacie powiedzenie ryba psuje się od głowy?
Problemy i niedoskonałości liderów staną się problemami regularnych członków.
Czy znaczy to, że silny lider jest swoistym absolutem?
No nie.
Bardziej chodzi o to, że zdarzają się przypadki osób, które mają wręcz kolosalne predyspozycje do dogadywania się z innymi, wpływania na nich i w konsekwencji do zmiany osobowości.
Nie na darmo mówi się, że jesteśmy sumą 5 osób, które są w najbliższym kręgu naszych znajomych. Albo to, że jak chcesz poznać kobietę — popatrz na jej matkę, albo na jej relację z ojcem.
Wyzwanie dla lidera — przejrzystość i komunikacja
Jednym z najprostszych zadań, jakie konkretny lider może wykonać, żeby przeciwdziałać temu wszystkiemu jest ujednolicenie zasad, obowiązków, reguł, nagród i przywilejów. Głównie po to, żeby nikt nie mógł się przypie*dolić, że nie jest traktowany na równi z innymi oraz po to, żeby każdy wiedział, gdzie jest jego miejsce. O celowości całego przedsięwzięcia chyba nawet nie muszę wspominać.
Jeżeli spojrzymy się na jakiekolwiek ugrupowania – wszędzie wisi regulamin. Każda grupa na fejsbuku/ jednostka specjalna/placówka oświaty/klub sportowy posiada swój kodeks. Faktycznie – zazwyczaj te regulaminy są o kant dupy potłuc, bo nic z nich nie wynika, są zbyt ogólnikowe, albo używają frazesów, których ludzie albo nie rozumieją, albo stwierdzają, że są idiotyczne.
Z jednej strony stworzenie takiego regulaminu jest czymś prostym, a z drugiej łatwo jest przesadzić, żeby nie pójść w to, czego doskonale nie lubiliście w tych, z którymi mieliście sami do czynienia.
BONUS

Pod poniższym linkiem znajdziesz zestawienie kodeksów jednostek specjalnych, grup militarnych i innych organizacji, które operują na najwyższym poziomie.
Zbudowanie sensownego kodeksu własnej organizacji, albo zrozumienie jak taki kodeks powinien wyglądać (bez względu na to czy jesteś liderem grupy, czy regularnym członkiem) – jest zagadnieniem dość fundamentalnym.
Co więcej — na końcu dokumentu znajdziesz instrukcję, która pozwoli Ci przejść przez proces tworzenia własnego.
Bądź prawdziwym przywódcą i zacznij służyć innym ku chwale czemuś większemu niż Ty czy ktokolwiek inny (choć Ty przecież i tak na tym jedynie zyskasz).
