Od myślenia do pisania i dalej — do bezpośredniej artykulacji myśli — cel wcale nie jest z nowu tak odległy. W książkach zawarta jest wiedza autora zdobywana latami. Ty natomiast nie musisz być pisarzem, żeby korzystać z dobrodziejstwa samego aktu pisania. Co więcej — podczas pisania też się uczysz. Jednocześnie zadając odpowiednie pytania i na nie odpowiadając, zyskujesz miejsce na inne myśli. Te ważniejsze. Zgadnij, co jest rzeczywistym celem myślenia?
Wpływ otoczenia i najbliższych
Jak często spotykasz się wśród najbliższych z białymi kłamstwami, które doprowadzają do jeszcze większych szkód?
Przykładowo mały Krzysztof był niegdyś mały i… gruby. Nie miał zbyt wielu przyjaciół, na których mógł rzeczywiście liczyć i był dość wstydliwy, co można było podpiąć pod szeroko pojęte „social awkwardness”
Całe szczęście się to zmieniło, jako że litera V u faceta jest zdecydowanie bardziej pożądana, niż ta z początku alfabetu, a ilośc przeczytanych książek Na resztę zmian musiałem jednak nieco poczekać.
Oh nie, nie — nie idziemy od razu do stanu obecnego. Otóż mój zasadniczy problem polegał na niskiej świadomości oraz byciu ślepym i głuchym na bodźce zewnętrzne. Jednocześnie było to wszystko okraszone zapewnieniami najbliższych (ach ta rodzina) o mojej absolutnej normalności i tego, że inni mnie nie rozumieją, że mi zazdroszczą inteligencji i inne tego typu BZDURY.
Ano bzdury. Choć nie do końca. Po kolei jednak.
Ile czasu spędzasz na YouTube-ie, czyli rozwój osobisty to zło i co nieco o książkach.
Przynajmniej w pewnych aspektach.
Zacząłem w liceum czytać książki. Różne. Wcześniej działania mojego ojca zawsze spełzały na panewce i nie udawało mu się mnie zarazić czytaniem. W którymś momencie odkryłem „te książki” (w sensie takie, które mi odpowiadały — głównie fantastykę) i od tamtej pory czytam codziennie, choć jest to już nieco inna literatura.
W którymś momencie gdzieś przeczytałem, że warto mieć w swojej biblioteczce coś z kategorii „mądrych książek”. Złapałem więc za „Wojnę i Pokój” Tołstoja i… poległem.
Za jakiś czas zabrałem się do tego tematu ponownie, ale tym razem zaczęły wchodzić książki natury samorozwojowej. Raczej takie szlagiery, które czytał praktycznie każdy, kto łapie się za tą tematykę, jako że większość nowych książek rozwojowych jest odgrzewanym kotletem. Choć rzecz jasna nie wszystkie. O tym jednak będzie innym razem.
Efektem tego wszystkiego było pochłanianie książek w ilości większej, niż to teoretycznie miało sens. Do tego doszedł YouTube i treści tam zawarte. Mimo tak obszernej wiedzy — po raz kolejny dmuchałem swoje ego. Po raz kolejny zamykałem się w swoich własnych kłamstwach, bo brałem więcej, niż byłem w stanie przepracować. Wiedza przelewała mi się przez palce.
W końcu natrafiłem na jakiś film, który wspominał luźno o dzienniku. Skojarzyłem temat z jakimś filmem o wyprawach poszukiwaczy przygód i zacząłem temat badać bliżej. Otworzył mi oczy na kilka kwestii. Kilka, bo zdecydowaną większość załatwiła potem praca z dziennikiem.
Co mi dał dziennik?
Dziennik pomaga zweryfikować rzeczywistość. Dziennik pomaga w myśleniu, którego celem jest PODEJMOWANIE DECYZJI.
W konsekwencji poprawiłem relacje z ludźmi i zyskałem grono przyjaciół, na których mogę liczyć. Na domiar wszystkiego obecnie zajmuję się głównie uczeniem innych i poprawą relacji ludzi w grupach/mikro społecznościach.
Jesteś gruby, bo nie masz czasu na trening? Kłamstwo.
Nie masz przyjaciół, bo ludzie są beznadziejni? Kłamstwo.
Nie masz pieniędzy, bo nie są dla Ciebie ważne? Kłamstwo.
Nie masz kobiety, bo te dzisiejsze mają chore wymagania? Kłamstwo.
Rzecz jasna nie w podejściu 1:1 i nie w każdym przypadku, ale nie można zwalać winy za nasze błędy na wszystko dookoła. Samobiczowanie też nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pamiętaj, że bardzo dużo zależy od nas. Nie warto karmić się kłamstwami, które nie wnoszą nic do naszego życia, a są jedynie wygodnym łechtaniem naszego ego, że z nami jest wszystko ok. Nie doprowadzi to nikogo w żadne dobre miejsce.
Dziennik. Journaling. Pisanie.
Pisanie jest najlepszym sposobem na nauczenie się myślenia w sposób krytyczny. Myślenie sprawia, że możesz aktywnie poruszać się w świecie. Pozwala wygrywać życiowe bitwy, w których będziesz brać udział. Jeśli będziesz w stanie myśleć, pisać i mówić będziesz pociągiem, którego nie łatwo będzie powstrzymać.
To skandal, że tego nie uczy się w szkołach i na uczelniach wyższych.
Dziennik jest jednym z tych elementów, który bezpardonowo używam w porządku codziennym od lat. Odpowiednio prowadzony dziennik pozwala na pełne zrozumienie mechanizmów, które nas otaczają. Pozwalają również wyplenić negatywne zachowania z naszego środowiska. Głównie nasze, choć nie tylko.
Jest kilka rzeczy, które można zawrzeć w dzienniku. Opis dnia i konkretnych wydarzeń. Opis konkretnych odczuć niezwiązanych bezpośrednio z konkretnymi działaniami. Luźne myśli i odczucia z nimi związane. Myśli na teraz, myśli na później.
Wdzięczność, uważność, afirmacja, wyciąganie wniosków oraz krytyczne, chłodne spojrzenie powinny być bezpośrednio powiązane z tym, co będziesz w dzienniku zapisywał.
Praca nad sobą
Szacuje się, że wśród nawet 20% młodych osób przed 18 rokiem życia przejawia zaburzenia o charakterze depresyjnym. Myślisz, że później jest lepiej? Nic bardziej mylnego.
W dawnych czasach, gdy u kogoś można było zaobserwować zachowania nacechowane depresyjnie, traktowano go względem jego pochodzenia. Osoby funkcjonujące w roli np. służby były nierobotne, krnąbrne, leniwe i niewdzięczne. Osoby należące do elity były ekscentrycznymi damami/panami cierpiącymi na melancholię.
Całe szczęście nauka w parze z edukacją społeczeństwa idzie nieco do przodu i ludzie zaczynają przynajmniej słyszeć o tym, że problemy psychiczne są realnym problemem. Nawet jeśli mamy do czynienia z jakimiś delikatnymi zaburzeniami. Przechodzona grypa może doprowadzić do zapalenia płuc, a te do osłabienia mięśnia sercowego. Dalej mamy do dyspozycji ewentualną wizytę w pobliskiej kaplicy.
Podobnie jest z problemami psychologicznymi. Drobne natręctwa, niepozamykane sprawy, lęki i obawy mogą doprowadzić w konsekwencji do ich cięższych i trudniejszych do okiełznania odmian. Może zakład dla obłąkanych jest skrajnością, ale szereg połączonych ze sobą problemów może realnie uprzykrzyć życie.
Praca z terapeutą, psychologiem, coachem czy nawet przyjacielem bardzo pomaga. Problem w tym, że nie zawsze jesteśmy w stanie wyrazić słowami to, co rzeczywiście czujemy, co jest podczas takiej terapii szalenie ważne.
Dziennik jest znakomitym narzędziem, który pomoże Ci rzeczywiście zrozumieć nie tylko to, czego nie chcesz. Pomoże Ci zrozumieć i wyrazić wprost to, czego potrzebujesz i czego chcesz.


Jak zacząć pisać dziennik?
- Nie koniecznie papierowy — możesz pisać na komputerze — przeciwwskazań jako takich nie ma. Pisanie piórem lub długopisem ma swoje plusy, ale jeśli jest Ci wygodniej w formie elektronicznej, to czemu nie?
- Wpisanie tego czasu w harmonogram — nie koniecznie rano — wieczorem też może być.
- Nie musisz ślęczeć nad każdym wpisem przez 2 godziny. Wystarczy kilka zdań, a z czasem zaczniesz sięgać głębiej.
- Jesteśmy zlepkiem własnych nawyków — bez względu na to czy pozytywnych, czy negatywnych. Jeśli chcesz odkryć korzyści płynące z pisania dziennika — musisz w nim pisać regularnie. Wpisz tę czynność w swój harmonogram. Zaplanuj, kiedy do niego zasiądziesz. Zapisuj, ile razy w tygodniu do niego zasiadłeś. Sprawdzaj się w swoich postanowieniach.
- Pisanie dziennika nie ma być czymś bolesnym. No może czasami, ale tylko, kiedy będziesz chciał sięgnąć dostatecznie głęboko i nie będziesz bał się odpowiedzi. Chociaż… niektórych odpowiedzi będziemy bać się zawsze. Walcz jednak ze swoimi słabościami.
- Pisz dla siebie i tylko szczerze. Nie zwracaj uwagi na ewentualne błędy leksykalne, interpunkcyjne, językowe, składniowe itd. No przynajmniej na początku. Pozwól myślom przepływać przez palce.
- Głównym zadaniem dziennika jest radzenie sobie z problemami, stresem, emocjami.
- Wypuść to, co Cię dręczy — to pomoże Ci stworzyć miejsce dla kolejnych myśli — tych bardziej Ci potrzebnych.
- W razie problemu i uzupełnienia skorzystaj z listy pytań.
Lista pytań
Chcesz dostać listę 102 pytań, które będziesz mógł zadawać sobie każdego dnia?
Dotyczą one wszystkich sfer Twojego życia — fizyczności, emocjonalności, duchowości, intelektu, ambicji, finansów. Z tymi pytaniami łatwiej Ci będzie prowadzić dziennik. Pozwolą Ci zwrócić uwagę na niektóre aspekty Twojego życia, które wymagają refleksji i interwencji. Twojej.
Nikt za Ciebie nie wykona tej pracy. To od Ciebie wszystko zależy.
Czujesz czasami, że coś jest nie tak, ale jeszcze nie wiesz, co to jest i jak się za to zabrać? Te Pytania Ci pomogą.
Jeśli czytasz ten wpis – znaczy, że czegoś Ci w życiu brakuje.
Jeśli się boisz stawiać czoła pytaniom dotyczącym Twojego życia i nie masz zamiaru ruszyć z miejsca — wyjdź z tej strony.
Jeżeli jednak nie boisz się wziąć sprawy w swoje ręce i chcesz coś zmienić…
Dodatkowo na moim kanale YouTube udostępniłem film instruktażowy dotyczący pisania dziennika.
Notes

Prosta rzecz.
Mały, mieści się w kieszeni, zawsze pod ręką.
Faktycznie, w dobie dzisiejszych smartfonów można korzystać ze specjalnych aplikacji, notatników i innych takich, ale mimo wszystko jestem jednak entuzjastą rozwiązań nieco bardziej tradycyjnych. Tym bardziej że taka forma sprawdza się lepiej.
Powodów jest kilka.
- Zapisując ręcznie — informacje bardziej zapadają w pamięć (kwestia połączeń nerwowych, dużo o tym w książkach i w internecie).
- Piszemy szybko i skrótowo — biorąc pod uwagę poprzedni punkt, łatwo wrócić myślami do danego momentu — wiadomo, o co nam chodziło.
- Nie tracimy czasu na zastanawianie się nad aplikacją czy odpowiednim umiejscowieniem w niej informacji — nie zdążymy zapomnieć istotnej, acz ulotnej myśli.
- Mniej się rozpraszamy w przypadku zapisania luźnej myśli, która nie koniecznie jest bezpośrednio związana z aktualną pracą.
- Nie bierzemy telefonu do ręki, nie korci nas, żeby zajrzeć do social mediów, znowu nie tracimy czasu.
Reasumując mimo wszystko mniej tracimy czasu i koncentracji. Zapisujemy i wracamy do swoich zadań.
Zapisaliśmy. Co dalej?
Zasadniczo można zrobić dużo dobrego. Polecam wszelkie myśli zapisywane w notatniku jakkolwiek porządkować. Tyle się mówi o produktywności — tak, to jest wpis o produktywności. O porządkowaniu swojego życia. Dlatego jest tu i o notatniku, i o dzienniku.
W przypadku notatników i treści w nich zawartych — dobrym rozwiązaniem jest korzystanie z nich jedynie w formie przejściowej. Dalej wrzucamy je albo do dziennika i tam je rozkładamy na czynniki pierwsze, albo wrzucamy do jakiejś specjalnej aplikacji.
Może być arkusz Google, może być Excel, może być Notion. Najbardziej jednak polecam NOTION.
Działa na Mac-u i Windowsie. Działa na androidzie, iOS i w przeglądarce. Co najważniejsze jednak — działa w chmurze, więc dostęp do informacji jest praktycznie wszędzie.
Notion
Próbowałem kilku różnych adnotacji dotyczących kształtowania swojego profilu. Co więcej — mam nadzieję, że kolejnego próbował już nie będę, bo przerzucanie informacji z katalogu do katalogu jest przynajmniej upierdliwe i zajmuje dużo czasu.
Najlepszym rozwiązaniem, jaki udało mi się wyrobić jest podział:
- #Pan Retro — konkretny BLOG oraz kanał YouTube
- #Pan Instruktor — konkretny BLOG oraz kanał YouTube
- $$$ Tips — pomysły dotyczące zarabiania i biznesu
- PRIV Podróże — pomysły i plany podróżnicze
- PRIV Ogólne — strona z podkategoriami: zakupy, do zrobienia mało ważne / bardzo ważne
- PRIV Cele — na teraz — moje prywatne cele
- PRIV Kiedyś — rzeczy, którymi się zajmę później (w sensie za kilka lat).
- PRIV Trening
- PRIV Edukacja — lista kursów do przerobienia, lista książek do przerobienia (przy założeniu, że na raz robimy jeden kurs, czytamy jedną książkę, słuchamy jednego audiobooka, czytamy jednego PDFa).
Mam dziennik i notes. Mam też Notion. Co dalej?
Ano dalej zostaje Ci działanie. Działanie zawsze jest najważniejsze. Nie umiesz? Trudno. Kiedyś musisz się nauczyć. Nie zawsze będzie wygodnie. Nie zawsze będzie miło i przyjemnie. W szczególności na początku wszystko, co robisz, bywa jakieś takie… bleh.
Aha, przypominam o liście 102 pytań do dziennika:

Na temat narzędzi.
Nationa nigdy nie używałem. Ale jeżeli piszesz z myślą publikowania na stronie www, najlepiej używać edytorów markdown. Możesz tam na bieżąco dodawać znaczniki HTML w formie uproszczonej
H1 to # H2 to ## itd.
Po pewnym czasie tworzenie struktury logicznej każdego Twojego txt wchodzi w krew.
Konia z rzędem dałbym temu, kto znajdzie edytor markdown który obsługuje chmurę.
Zasadniczo korzystam z narzędzi WordPressa, bo na chwilę obecną mi to wystarcza, ale jeśli korzystanie z tych edytorów jest sensowne, to jak najbardziej się temu przyjrzę 🙂
Dzięki wielkie!