Kaletnictwo jako hobby: Odkryj Radość Rzemiosła

Kaletnictwo jest esencją tego wpisu, ale najpierw będzie historyjka.

Mój tata, gdy miał 16 lat dostał kawalerkę i zaczął mieszkać sam. Bez wchodzenia w szczegóły, sytuacja była taka, a nie inna i musiał sobie jakoś radzić. Były to czasy PRL-u, więc nie wszystko było dostępne od ręki. Musiał zatem własnoręcznie, jeszcze jako młody chłopak, wykonywać różne rzeczy do mieszkania. Przykładem są pierwsze meble. Co prawda były to proste szafki czy półki, ale jednak.

W młodym wieku zainteresował się też elektroniką. Akurat jemu udao się wszystko dobrze wykoncypować i wcześnie na coś zdecydować. Doskonale wiedział, jeszcze będąc podlotkiem, co będzie w życiu robił. Podjął swoją edukację jako elektryk/elektronik i temu poświęca się do dziś.

Z kolei moja babcia od strony mojej mamy była krawcową. Ale. Krawcową, która zdobyła maturę przed wojną. Krótko mówiąc — kumata to kobieta była.

Z punktu widzenia pracy własnymi rękami były to pierwsze i najważniejsze postaci w moim życiu.

Nie tylko bliscy

Ostatnio oglądałem wywiad z Caseyem Neistatem.
Opowiada o poznawaniu życia, zdobywaniu kompetencji i umiejętności pracy z wykorzystaniem własnych rąk. Mówi o możliwościach, jakie to daje. O tym wszystkim, co wiąże się z kreatywnością i tworzeniem.
Wywiad znajdziesz tutaj na podcaście The Diary of a CEO.
Polecam podcast w całości, acz link zaprowadzi Cię bezpośrednio do wymiany zdań, do której tutaj nawiązuję.

Rozwijając myśl: ostatnimi czasy — w miarę upływu lat — coraz bardziej doceniam to, że potrafię zrobić to, co trzeba zrobić – wtedy, kiedy trzeba. Jak trzeba coś naprawić, to nie dzwonię od razu po pomoc do kogoś, tylko jestem w stanie zakasać rękawy i problem zażegnać od ręki.

Jak to babcia mawiała: „Ręce mi do d*py nie przyrosły” 🤣

Parałem się w swoim życiu przeróżną pracą. Na lepszych i gorszych warunkach. Mniej i bardziej podłą. Pracowałem na scenie Opery Narodowej w Warszawie czy Opery Wiedeńskiej. Szyłem tapicerki w samochodach aut z lat 20′ czy całe wnętrza w nowoczesnych jachtach. Myłem też kible w restauracjach kopenhaskich. Były też mniej i bardziej oryginalne prace, ale to może innym razem o tym opowiem.

Raz z ludźmi. Raz z rzeczami. Potem dla ludzi. W różnej konfiguracji i schemacie.

Nauczyło mnie to, że o ile uwielbiam działać z ludźmi, o tyle w pracy z rzeczami można odnaleźć całą masę satysfakcji — właśnie dlatego, że w swoje projekty można tchnąć ducha.

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami refleksjami na temat zalet rzemiosła na podstawie swoich wielu lat pracy.

Skoncentruję się na kaletnictwie, jako że to jest najbliższe moim obecnym działaniom. Uważam, że kaletnictwo daje nam zdolności, które nie tylko pozwalają tworzyć niezwykłe przedmioty, ale również przynosi wiele korzyści osobistych i zawodowych.

1. Radość tworzenia

Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż patrzenie na gotowe cacuszko, które sam stworzyłeś. Praca nad skórzanymi wyrobami, od projektowania po wykończenie, niesie ze sobą tą realną radość tworzenia. Kaletnictwo daje możliwość wyrażenia swojej kreatywności oraz zapewnienia sobie i innym funkcjonalnych, pięknych rzeczy. Jeżeli coś projektujesz, docelowo możesz stworzyć coś, czego nikt inny nigdy miał nie będzie. Co więcej — ta rzecz może w pełni usatysfakcjonować Twoje wymagania — tak względem użyteczności i funkcjonalności, jak i standardów estetycznych.

W pewien sposób można teraz pójść w narrację godną kawiarnianych rozmów przedstawicieli awangardowej części społeczeństwa. Tym bardziej, że praca w manufakturze czy na produkcji zaczęła być w którymś momencie wyszydzana. Ludzi namawiano do pisania matury i pójścia na studia za wszelką cenę. Zamknięto też szkoły zawodowe i uznano je za passé.

W imię czego? Umiejętności wypełniania kolejnych druków? Katalogowania kolejnych pism, które nie mają w sumie żadnego znaczenia? Bycia magistrem, który przebimbał studia, bo potraktował je jak przedłużenie okresu młodzieńczego w myśl maksymy: „Za hajs matki baluj”?

Może Cię oszukano. Może popełniłeś błędy młodości, bo nikt Ci nie powiedział, co ma rzeczywistą wartość. Spokojnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby coś z tym zrobić.

Wyznaję zasadę, że prawdziwą wolność można osiągnąć wtedy, kiedy się nie jest od nikogo zależnym i w pełni zaczyna się brać odpowiedzialność za swoje czyny. Tak te wielkie i trudne, jak wszelkie swoje przewinienia. I to niesie ze sobą narzucenie sobie pewnych obowiązków tam, gdzie nie mamy na to ochoty. A zazwyczaj jest tak, że nie lubimy robić tego, czego nie potrafimy. Satysfakcja z działań idzie zazwyczaj w parze z kompetencjami.

Przypomnij sobie jakiś przedmiot ze szkoły, który lubiłeś – i którego nie lubiłeś. Dostrzegasz analogię?

2. Cisza i spokój

W świecie ciągłego zgiełku, social mediów, telewizji, polityki i całego szumu warto mieć jakieś miejsce, które podaruje nam nieco wytchnienia. Niekoniecznie musi to być coś w rodzaju: „man cave”, gdzie będziesz siedział, pił piwo, oglądał mecze czy grał w bilard.

https://pl.pinterest.com/pin/469852173603945631/

Chociaż… kurczę nie brzmi to wcale tak źle 🤣

Zdarza się jednak, że dzieje się w naszym życiu na tyle dużo, że realne wytchnienie jesteśmy w stanie znaleźć w odrobinie samotności.

O ile gapienie się w sufit czy pustą ścianę nie koniecznie jest czymś, co będzie Cię napawało optymizmem, o tyle już jakiś kąt w piwnicy czy w garażu, gdzie można nieco „podłubać” przy czymś, co się lubi, potrafi mieć zbawienne skutki.

Takie dłubanie to nie tylko kaletnictwo. Może to być elektronika. Mechanika. Stolarka. Na elektronice się nie znam, więc do niej nie nawiązuję. Mechanika wiąże się ze smarem i czarnymi rękami, więc ciężko jej się poświęcić, jeśli ma się ciągle kontakt z ludźmi. Stolarstwo wymaga dużej przestrzeni i miejsca, gdzie można dużo pylić.

Akurat kaletnictwo można uprawiać choćby i na stole w salonie.

https://pl.pinterest.com/pin/5488830789835999/

Pomyśl sam. Z czym Ci się kojarzy zapach skóry?

Ja wracam zawsze do momentów, gdy jako mały chłopak byłem gdzieś ze swoim tatą, który nosił kurtkę skórzaną. W sumie dzięki niemu nie wyjdę z domu w niewypastowanych, brudnych butach. Łatwiej jest nauczyć się tych dobrych nawyków jak jest się dzieckiem, ale dyscyplina ma to do siebie, że zawsze pozostaje wartością.

Być profesjonalnym tancerzem będzie Ci trudno, gdy zaczniesz mając 50 lat, ale profesjonałem w jakiejś dziedzinie rzemiosła? HA! Jedziesz, stary. Zaczynaj, kiedy chcesz.

3. Budowanie zdolności manualnych

Zręczność zawsze się przydaje. Kropka.

Zręczne dłonie to jak magia prawie
przydatne zawsze w swej wymowie.
Myśl o sytuacji, choćby najdziwniejszej
nie zmienia ich sprawczości, choćby nienajsensniejszej.

Rymuje się, więc to musi być prawda 🤣

Słyszałeś kiedyś pojęcie: „zdolna bestia!”?
Sam lubię w ten sposób mówić kobietom, gdy chcę wyrazić swoją aprobatę wobec ich działań.

Gorzej jest, jak trzeba szczerze dodać, że jest: „zdolna, ale do wszystkiego” 🤣

Praca w kaletnictwie to nie tylko pasja, ale również doskonały sposób na rozwijanie umiejętności manualnych. Precyzja i sprawność – delikatność i siła są niezbędne podczas cięcia, szycia i wykańczania skóry. Te wymogi pozwalają nam doskonalić nasze zdolności manualne z każdym kolejnym projektem.

Ucząc się grać na jednym instrumencie zdobywasz szereg umiejętności pośrednich, jak: poczucie rytmu, teoria muzyki, rozumienie muzyki, tego, że ma swoje kierunki i jakąś myśl (no chyba, że miałeś głupiego nauczyciela). No i poza tym ogólna sprawność rąk. Zręczność, która w zdecydowany sposób pomaga Ci poruszać się po klawiaturze czy gryfie instrumentu. Te wszystkie umiejętności są w Tobie i jak masz przesiąść się na kolejny instrument, nie zaczynasz od zera.

Podobnie jest z rzemiosłem, gdy opanujesz kaletnictwo w stopniu pozwalającym na samodzielną pracę – poznasz zasady pracy narzędziami, podstawy używanej chemii, tajniki projektowania, myślenia przestrzennego, wyczucia stylu, rozwiązywania problemów technicznych czy szeregu innych czynników.

Wiesz, że niektóre techniki barwienia czy chemia używana w kaletnictwie jest taka sama w stolarstwie? A na upartego to i wikolu możesz używać tak do skóry, jak i do drewna.

Warto jednak jest się poświęcić JEDNEMU rzemiosłu, żeby być w czymś mistrzem. Ludzi wybitnych wcale nie jest tak wiele. Ludzi średnich jest zdecydowanie więcej. Pozwól sobie skoncentrować się właśnie na kaletnictwie.

4. Cierpliwość i umiejętność pracy w skupieniu.

Kaletnictwo uczy nas cierpliwości i dokładności. Każdy krok w procesie produkcji wymaga skupienia i staranności. W trakcie pracy nad skórzanymi wyrobami uczymy się doceniać proces, a nie tylko efekt końcowy, co przekłada się na naszą codzienną praktykę i podejście do życia.

Czytając jakąkolwiek ksiązkę dotyczącą rozwoju osobistego, albo słuchając jakiegokolwiek człowieka, który coś osiągnął dowiadujemy się wprost, że odkładanie gratyfikacji na później jest jedną z cech, która pozwala ludziom osiągnąć sukces.

Zawsze można też posłuchać babcinego: „Co nagle, to po diable” 🤣

Ludzie dorastając uczą się różnych umiejętności. W korpojęzyku mówi się o umiejętnościach miękkich i twardych. Twarde to te bezpośrednio związane z pracą liniową: programowanie, obsługa maszyn, komputera, aplikacji i urządzeń. Miękkie to wszystko dookoła. Zawierają się tak w kwestii umiejętności interpersonalnych, organizacji swojej pracy.

Połączenie cierpliwości i pracy w skupieniu jest kluczowe w przypadku budowania odpowiedniej dyscypliny w działaniu. Jeżeli nie potrafisz zająć się jedną rzeczą bez rozpraszania się – rzemiosło Ci w tym pomoże. Jeżeli nie jesteś cierpliwy w działaniu i chcesz osiągnąć jakiś efekt NATYCHMIAST – praktyka rzemiosła pomoże Ci to okiełznać.

Niegdyś promowany multitasking nie działa. Nie jesteś w stanie skupić się jednocześnie na kilku rzeczach na raz. Myślisz, że nie masz problemów z tym całym szumem? To zastanów się: czy idąc do łazienki zazwyczaj idziesz z telefonem w garści czy bez niego?

Czy zasypiasz wieczorem w ciszy czy z telefonem w ręku? Może potrzebujesz serialu, żeby wyciszyć zszargane nerwy po całym dniu?

Czy jesteś w stanie usiąść w pokoju i przez pół godziny nie robić… nic?

Czy może po chwili zacznie Ci być dziwnie, będziesz musiał złapać za telefon i zaczniesz scrollować?

Praca ma działanie terapeutyczne, jeśli się jej na to pozwoli.

5. Kultura pracy

Rzetelność, uczciwość i duma z własnej pracy to wartości, które są nieodłączną częścią kultury pracy kaletnika. W naszym rzemiośle liczy się nie tylko jakość produktu, ale również sposób, w jaki został on wykonany. To profesjonalizm i szacunek do tradycji, które są fundamentalne w naszym codziennym działaniu.

Faktycznie, na rynku jest cała masa specjalistów: kaletników, szewców czy budowlańców, którzy bluzgają gorzej, niż feministka na demonstracji. Podobnie jest z alkoholem, którego napić się zdążyli 10 lat temu, a teraz co najwyżej muszą dolewać. Nie mówiąc już o porządku w tych miejscach.

Dobra kultura pracy w rzemiośle jest związana z utrzymaniem porządku na stole. W magazynie. W dokumentach. Tutaj nie ma półśrodków. Albo wszystko sztymuje, albo jest bajzel.

Jest szalenie trudno wprowadzać zmiany w miejscu, środowisku czy dziedziine, którą się zna. Zmiana nawyków to przecież nie hop-siup. W przypadku wejścia w nową sytuację łatwiej nam ustalić na wstępie jakieś konkretne reguły postępowania i się ich trzymać od zera.

To co można zrobić na początku?

  • zająć się narzędziami i przed każdym przystąpieniem do działań – naostrzyć wszystkie (ewentuanie po – istnieje tu dowolność, byle to działanie się odbyło);
  • zadbać o stan liczbowy osprzętu – jeżeli coś zużyjemy, zapisujemy to i dbamy o pewną formę katalogowania stanu magazynowego;
  • zwracać uwagę na ilość czasu poświęconego na wykonanie konkretnej rzeczy – łatwiej będzie nam przez to dokonywać kalkulacji w przypadku sprzedaży swoich wytworów czy oferowania usług;
  • utrzymanie porządku i czystości – jeżeli wykorzystuję jakieś narzędzie i go W TEJ CHWILI nie potrzebuję – odkładam na swoje miejsce;
  • można zapisywać co 15 minut swoje działania, typu 8:00 – ostrzenie noży, 8:15 – projektowanie, 8:30 – projektowanie, 8:45 – wykrajanie elementów… itd;

Faktycznie, to ostatnie może się wydawać absurdalnie uciążliwe – ale nie jest. Testuję to w tej chwili i moje wrażenia są przynajmniej satysfakcjonujące. Znaczy się dużo człowiek jest w stanie dowiedzieć się na swój temat i jak dużo czasu przepierdziela na głupoty. W szczególności, jak nie ma się jakiegoś zewnętrznego bacik nad głową.

Naucz się pracować. Naucz się widzieć sens w tym, że praca ma wartość (neurologicznie jest to możliwe przez wzgląd na konstrukcję kory przedczołowej mózgu – Andrew Huberman approved). Czas i tak płynie. To, co masz zrobić i tak musisz zrobić, więc równie dobrze możesz uznać, że praca jest dobra i przestać smędzić na życie.

6. Pełna frywolność w tworzeniu własnego stylu

Jedną z najpiękniejszych cech rzemiosła, zwłaszcza w kaletnictwie, jest pełna swoboda i frywolność w tworzeniu własnego stylu. Każdy kaletnik ma unikalną wizję i sposób wyrażania siebie poprzez swoje wyroby. Właśnie ta wolność twórcza może prowadzić nas do odkrycia własnego stylu i wyjątkowej tożsamości rzemieślniczej.

Tak jak 3 aktorów w tym samym dramacie teatralnym jest w stanie pokazać 3 różne wyrazy tego samego bohatera, tak 3 kaletników taki sam fason portfela będzie w stanie pokazać z zupełnie różnej perspektywy. Każdy kaletnik ma swój unikalny sposób interpretacji tradycyjnych technik i wzorców, co pozwala mu na wyrażenie swojej osobowości i tożsamości w każdym wytworze. Odpowiednie umiejętności dają nam nieograniczone możliwości eksperymentowania i poszukiwania nowych form wyrazu.

Czasami trudno jest jednoznacznie wyrazić słowami to, co się rzeczywiście chce. Ba! Często nie do końca jesteśmy w stanie wyrazić wprost, czego nie chcemy. Dogadanie się więc z innym człowiekiem tym bardziej może być utrudnione, że nie wiemy na jakiego profesjonała trafimy. Z moich doświadczeń wynikają 2 drogi w ramach sprzedaży:

  • robimy to, co wydaje nam się, że klient chce;
  • robimy to, o czym klient wspomniał, nie do końca wie sam czego chce, ale ja, jako specjalista wydaje nam się, że wiemy czego klient potrzebuje;

Zawsze istnieje ta nutka niepewności, że rzemieślnik nie zrozumie o jaki kolor czy fakturę skóry nam chodzi. Monitory przekłamują kolory, a rysunek czy opis może być niedokładny i nie oddawać tego, co jest w głowie projektanta.

Tworzenie własnymi rękami niweluje wszelkie te problemy.

Wolność twórcza jest darem, który każdy kaletnik powinien celebrować i wykorzystywać w pełni. Niech nasze dzieła będą wyrazem naszej pasji, wolności i indywidualności, inspirując innych do odkrywania swojej własnej twórczej wolności i wyjątkowości.

7. Możliwości finansowe

Oprócz satysfakcji osobistej, praca w kaletnictwie może przynieść również znaczące korzyści finansowe. W miarę rozwijania swoich umiejętności i budowania marki własnego rzemiosła, możemy cieszyć się zyskami zarówno ze sprzedaży gotowych produktów, jak i realizacji indywidualnych zamówień.

Przyjrzyj się terenom, w których mieszkasz. Ilu znasz kaletników? Ilu masz ludzi, którzy się zajmują rzemiosłem? Czasami potrzeba coś specjalnego. Czasami potrzeba coś drobnego naprawić, a bez specjalistycznych narzędzi jest problem.

Zawód kaletnika, szewca, kuśnierza powoli wymiera.

Pomimo tego, że są ludzie, na których usługę trzeba czekać miesiącami, albo nawet latami.

Ale dlaczego tak jest? Bo ten fach, jak każdy inny, wymaga pracy nie tylko nad fachem, ale również nad sobą, a początki bywają trudne. Nie od razu jesteśmy w stanie zarobić na siebie. O ile mistrzowie są gotowi wziąć na siebie dość żmudny proces nauki czeladnika, o tyle nie każdy może sobie pozwolić utrzymywać siebie, zakład i dodatkową osobę z zarobków osiedlowego zakładu.

Nie dlatego, że to nieopłacalne, ale dlatego, że przy prowadzeniu sensownej nauki spada rentowność zakładu. Szkolenie zajmuje czas mistrza, a mimo wszystko niezaprawiony w bojach czeladnik prawdopodobnie nie będzie w stanie wyrobić tempa pracy, który zrekompensuje działania nauczyciela.

W przypadku obecnych zakładów — tych, w których spotykamy starszych ludzi pokutuje nieprzystosowany do dzisiejszych czasów model biznesowy. Najprostsza sprawa: Ci ludzie się w żaden sposób nie reklamują — no może poza szyldem nad drzwiami do swojego lokalu. Śmiem zatem twierdzić, że jest to miejsce, w którym można się spełniać tak hobbystycznie, jak i zawodowo.

Oczywiście wejdziesz wtedy na drogę przedsiębiorcy, ale to jest już całkiem inna historia – na inny wpis 🙂

Praca jako kaletnik to nie tylko zajęcie, ale również sposób życia. Każdy dzień spędzony nad skórzanymi wyrobami przynosi nie tylko radość tworzenia, ale również rozwój osobisty i zawodowy. Dlatego zachęcam wszystkich pasjonatów rzemiosła do odkrycia magicznego świata kaletnictwa i czerpania z niego pełnymi garściami!

Dziękuję za uwagę i życzę owocnej pracy nad Waszymi projektami!

Jeżeli Cię zainteresowałem Cię tym tematem, kliknij obrazek, żeby dostać ode mnie PDFa, który pomoże Ci wybrać narzędzia do Twojego pierwszego projektu – tak, żebyś nie dał się skepom oszukać i nie wyrzucił pieniędzy w błoto 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *