Nowy rok 2024 oficjalnie przybył. Wyrzuciłeś stary kalendarz, wziąłeś nowy i gotujesz się do zmian w swoim życiu?
Hm… a ile w tym kłamstwa?
SPRAWCZOŚĆ
Oto na ringu staje człowiek i abstrakcyjna liczba.
Człowiek ma 2 ręce, 2 nogi i głowę. Ręce są od robienia, nogi są od dojścia tam, gdzie potrzeba, a głowa jest od wykoncypowania planu działania.
Liczba… jest. Liczba zmienia się, bo tak ktoś kiedyś ustalił, że w TYM momencie – taka będzie kolej rzeczy, że tak to będzie wyglądało.
Otóż kolejna liczba ciągu arytmetycznego określająca kolejne lata nie ma jakiejś magicznej mocy sprawczej. Nawet jeżeli wierzysz w numerologię.
Cała ta energia czy siła do zmiany vel Sprawczość jest w Tobie i jest uzależniona od Twojej decyzji.
Tylko i wyłącznie. Mimo wszystko nikt nie wymusi na Tobie realnej zmiany — gdy wchodzisz w związek z myślą naprawy drugiej osoby, bo Twoja miłość kogokolwiek naprawi, to znaczy nadzieja w wyścigu o władzę przegoniła rozum.
Przekazałeś władzę liczbie, bo wierzysz, że coś samo się zadzieje?
Gratuluję. Ubezwłasnowolniłeś się i bez walki odebrałeś sobie władzę nad własnym życiem.
Mity greckie, stoicyzm i podświadomość
W podstawówce, gimnazjum czy liceum, na języku polskim w ramach omawiania mitów greckich, mówiło się o „byciu kowalem własnego losu” i o „z góry przegranej walce z fatum”. Koncepcje, rzecz jasna, różnią się niczym nie popartym postawieniem tezy takiej, albo innej.
Z jednej strony mamy tych, co prezentują ideę „wisimito-co-ma-być-to-będzie”, a z drugiej postawę stachanowca, co naku*wia POMIMO, aż miło popatrzeć.
Marek Aureliusz mówi, że nie mamy wpływu ani na swoje emocje, ani na to gdzie się znajdziemy, ani jak ktoś się wobec nas zachowa (generalnie) OT, są tacy, a nie inni – smutni, rozgoryczeni, słabi, nieudolni, leniwi itd i nic z tym nie zrobisz. Jednakże mówi również, że mamy wpływ na to, jak sami się zachowujemy i jak bardzo pozwolimy innym mieć na nas wpływ.
Pragmatyk-filozof Arthur James był entuzjastą brania spraw we własne ręce. Jego historia była całkiem zabawna, jako że kompletnie nie radził sobie z życiem do momentu zakładu z samym sobą.
Na szali było jego życie. W którymś momencie postanowił popełnić samobójstwo. Stwierdził jednak, że zanim je popełni będzie przez kolejny rok będzie brał absolutnie pełną odpowiedzialność za wszystko, co się dzieje w jego życiu. Jak nie będzie efektów, to CIACH, tniemy linię życia.
Na pohybel malkontentom jednak to i owo mu się udało i żył dalej przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Można? Można.
Jednocześnie po drugiej stronie barykady mamy ludzi gdzieś nawiązujących do teorii Junga i Freuda. Podświadomość traktują jak pewien system operacyjny Twojego mózgu, który jest oparty o określone schematy zachowań, przekonania i doświadczenia, które wpływają na to, jak się zachowujemy.
Na tej zasadzie możemy mówić o traumach z dzieciństwa, wpływie środowiskowym, DDA i innych smutnych sprawach, które rzeczywiście mają wpływ na to, jak się zachowujemy.
Której narracji się nie przyjmie – nawet jeżeli coś nie jest naszą winą, to ODPOWIEDZIALNOŚĆ leży po naszej stronie.
STARY ROK – Ewaluacja vel Podsumowanie
No dobra, to skoro nie ma sensu czekanie na specjalną datę, żeby wprowadzić zmianę, to po diabła ten wpis?
Otóż lubię patrzeć na życie jak na KAMPANIĘ i pragnę zwrócić uwagę na sensowność PERIODYZACJI i PORZĄDKU w działaniu.
Zasadniczo jak spojrzymy na miejsca, które osiągają takie, albo inne SENSOWNE efekty, to są to sytuacje, które określają jakieś założenia, przyjmują określony czas działania, który jest dzielony na mikro-mezo-makro cykl i regularnie weryfikują czy podjęte działania są ok, czy warto też coś zmienić.
A dlaczego początek roku? Bo akurat teraz to piszę. Poza tym rok dzieli się na kwartały, a 3 miesiące to znakomity okres na wyznaczanie celów. Ot, odrobina porządku nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
NOWY ROK – CZEGO UCZY NAS PODSUMOWANIE STAREGO?
1. Poznaj siebie
Niekoniecznie musisz jechać na drugą stronę świata, żeby w magiczny sposób w dziczy znaleźć siebie. Każdego dnia widzisz, jak się zachowujesz i reagujesz mniej lub bardziej adekwatnie do zaistniałych sytuacji.
Zaobserwuj to, co się w Twoim życiu wydarzyło i oceń czy kierunek, w którym zmierzasz jest sensowny. Możesz porównać to do poprzednich lat. Czy śmiejesz się przynajmniej tyle samo? Więcej czy mniej czasu poświęcasz na sprawy, które Cię rzeczywiście interesują?
2. Wyciągnij wnioski
Pewna doza refleksji na temat złożoności naszej psychiki czy duchowości jest zawsze w cenie. Zdystansowane spojrzenie wstecz daje lepszy, rzeczywisty obraz tego, co się wydarzyło. Weź pod uwagę choćby to, co zazwyczaj mówią ludzie starsi. Większość czegoś żałuje. Ten żal do nich dociera wraz ze złapaniem perspektywy.
Przypomnij sobie swoje zachowania, które najbardziej utkwiły Ci w pamięci i zastanów się, czy to, co tam widzisz Cię satysfakcjonuje.
Niech te lekcje nie kończą się na: „co mi się podobało, a co nie”. Niech to będzie konstruktywne wyszczególnienie konkretnych kroków, które pozwolą Ci to i owo naprawić.
Nie masz się biczować i obwiniać. Masz wziąć sprawy w swoje ręce i coś zmienić, jeśli Ci jakiś temat nie leży.
3. Weryfikacja założeń
Były niegdyś prowadzone badania na temat ludzi, którzy osiągają więcej, niż inni. Wiesz — na zasadzie, że badana grupa ludzi ma za zadanie schudnąć. Wszyscy dostają takie same narzędzia i wiedzę. Po roku 80% jest tak samo, albo jeszcze bardziej upasiona. 15% robi dobrą robotę, a 5% osiąga spektakularne sukcesy.
Wyszło w badaniach, że jednym z czynników osiągania więcej jest tendencja do wyznaczania celów i obierania kiernków działań.
Życie jednak jest życiem i zdarzają się różne sytuacje. Niekiedy wyznaczamy jakieś cele, które były zwyczajnie nietrafione, bo były tak po prawdzie wbrew nam. Niekiedy nasza motywacja do działania była zwyczajnie niskich lotów, a niekiedy te cele były bardzo trafione, ale czegoś zabrakło do ich urzeczywistnienia.
Zastanów się więc: „Jakie cele ubiegłoroczne wyznaczyłem i jakie są tego efekty? Które moje cele są już nieaktualne, a co jest dla mnie dziś naprawdę ważne?”
I pytania dodatkowe: „Jeżeli nie osiągam swoich celów, to dlaczego tak się dzieje? (najlepiej 7x zadać to pytanie wchodząc coraz głębiej) A może zmieniam je zbyt często?”
4. Motywacja
Nie, nie na zasadzie magicznej energii, która daje siłę i natchnienie do działania, dzięki której każdy wykonuje zadania na skrzydłach z chmurek. Ewentualnie z błyskiem w oku, jak Rambo ostrzący nóż przed wyruszeniem na wojnę.
Traktuj to raczej w kategoriach: „Czy wyznaczane przeze mnie do tej pory cele były moimi marzeniami? Może jednak były przymusami narzucanymi przez innych?”
Na dwoje babka wróżyła czy osiągamy, czy nie. Jedni będą bardziej produktywni, jak ktoś im coś rozkaże, a inni będą się w takiej sytuacji dusić i nic z nawet najbardziej mistycznie utkanego planu nie wyniknie.
Spójna jednak dla obu przypadków jest niechęć do ewentualnych efektów, siebie, poświęconego czasu i straconego życia. Jak masz coś robić, nadaj temu sens. Ty — nie żona, matka czy ojciec.
Im bardziej osobisty i silnie nacechowany emocjonalnie cel, tym większa szansa, że się wydarzy.
Przykładowo – oglądałeś film Kickboxer? Widziałeś JAK CIĘŻKO trenował Van Damme, jak się dowiedział, że musi pomścić swojego brata? Myślisz, że trenowałby tak samo, jakby jego bratu nic się nie stało?
5. Wdzięczność
Chwila na zadumę w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jeżeli nie jesteś mną i nie poszedłeś spać ok. 21:00, to zapewne świętowałeś przyjście kolejnego roku. Może spędziłeś go z rodziną. Może ze znajomymi, a może z psem patrzyłeś w gwiazdy i mówiłeś mu: „Roger, kolejny rok będzie spoko! Zobaczysz!”
Czy była w tym jakaś intencja? Zazwyczaj jest to w ramach: „aby nowy rok był lepszy”. Można nie tylko wypatrywać dobrego, zapominając o tym, co złe w ujęciu globalnym (nowy rok vs. stary rok). Można poszukać dobrych rzeczy w trudnych chwilach i być wdzięczny Światu, Mocy, Bogu, Latającemu potworowi spaghetti, albo zwyczajnie sobie i swojej ciężkiej pracy za to wszystko, co było tam dobrego.
I złego też, bo jak to Churchill mawiał – wszystko dzieje się dla Ciebie. Na dobrym zyskujesz. Od złego uczysz – na błędach i porażkach, które sprawiają, że jesteś silniejszym.
Ponoć świadome bycie wdzięcznym redukuje stres, co przekłada się na dłuższe życie i lepszy seks. Nawet jesli to placebo — praktykuję. Polecam. Działa. Jest dobrze 🙃
A co najważniejsze — taka wdzięczność dodaje energii i poczucia sensu w dążeniu do wyznaczania i osiągania kolejnych celów. Warto być dumnym i chwalić się sobą… przed sobą samym.
6. Inspiracja i relacje
Ot, kolejne nadużywane przez kołczów słowo.
W ramach bycia przywódcą można ludziom nakazywać coś robić, a można ich inspirować do działania.
Przypomnij sobie czasy szkoły – miałeś nauczyciela, którego wszyscy się bali i dlatego MUSIAŁEŚ odrabiać prace domowe? A pamiętasz nauczyciela, którego lubiłeś do tego stopnia, że o mało co nie jechałeś na olimpiady tematyczne?
Zastanów się więc — kto był dla Ciebie inspiracją? Kogo zacząłeś szanować bardziej? Jakie nowe możliwości się przed Tobą otworzyły? A może to Ty przyczyniłeś się do lepszego życia jakiegoś człowieka?
Ludzie, którzy są dookoła nas mają absurdalny wpływ na to, jak się zachowujemy. Czy ludzie, którzy Cię otaczają dodają Ci skrzydeł i inspirują do działania czy wytrwale ciągną w dół, żeby samemu poczuć się lepiej?
Polecam wobec tego złapać za telefon i zadzwonić do tych ważnych i im podziękować za to, że są i powiedzieć im, co robią dobrego w Twoim życiu.
7. Równowaga
Jestem przeciwnikiem idei work-life-balance, że trzeba pracować wtedy kiedy Ci się chce, że 4-ro godzinny tydzień pracy jest ideą genialną. Albo, że globalnie należy skrócić ilość dni w pracy so 4, wprowadzać wszędzie owocowe czwartki, darmowy automat ze smoothies, a i stoły do billarda powinny stać w każdym biurze.
Mam jednak świadomość, że od podsypywania sobie piachu podczas seksu, byle było ciężko i nieprzyjemnie nie sprawi nikomu niczego dobrego. Bez smarowania daleko nie zajedziesz.
Jeżeli więc chcesz osiągać więcej – musisz o siebie dbać.
Zadaj sobie więc pytania: Jak mogę zadbać o siebie i czego mi brakuje? Co mogę poprawić w swoim życiu? Jakiego nawyku mi potrzeba? Kiedy osiągałem najlepsze efekty? Z czego mogę zrezygnować, żeby mieć więcej czasu na to, co dla mnie ważne?
8. Cookie jar
David Goggins — możnaby rzec psychopata, co patrzy na świat z dużą dozą obsesji na temat cierpienia mówi wprost: to, co pomagało mu w trudnych sytuacjach to właśnie idea „cookie jar”.
Nie chodzi o to, żebyś napchał landrynek do słoika, a że te wszystkie pozytywne rzeczy, cele, marzenia, które stanowią o Tobie były kiedyś w życiu przez Ciebie zapisane. Wszystko po to, żebyś łatwo mógł dodawać sobie otuchy tym, co już dokonałeś. Liczą się przede wszystkim te momenty, które sprawiły, że jesteś silniejszy i lepszy. To wszystko, co naocznie mówi, że dobrze być Tobą.
Pewność siebie jest konceptem dość abstrakcyjnym i przewrotnym.
Akrobata, póki nie wykona salta – nie ma naocznego powodu, żeby mówić, że jest w stanie akrobację wykonać. Problemem jest brak wiary w siebie – jeśli nie wierzy – nie zrobi.
Jednocześnie – człowiek, który tylko wierzy, a nic nie robi jest conajwyżej pozerem i wydmuszką.
Traktuj więc swoje osiągnięcia jak asa w rękawie w trudnych momentach. Dodadzą Ci sił. Dodadzą Ci wiary w siebie, że podołasz. Skoro do tej pory się udawało, to dlaczego nie ma się udać teraz?
PO MOJEMU
Jedną z rzeczy, na którą się nie godzę, jest prowadzenie filozoficznej narracji, że decyzja podjęcia takich, albo innych kroków w naszym życiu nie jest zależna od naszej woli, a jest zależna tylko i wyłącznie od tych wszystkich schematów, które wgrało nam środowisko.
Ot uważam to za pierdololo po to, żeby sprzedać ludziom jakiś kurs, PDFa, albo inne szkolenie.
Kończąc ten przydługi wstęp: jestem entuzjastą podejmowania decyzji i naku*wiania.
Ewentualnie bycia czarodziejem życia.
Aczkolwiek to też jest kwestia odpowiedniej decyzji i robienia tego, co trzeba, tyle ile trzeba i przede wszystkim wtedy, kiedy trzeba.
Jeżeli szukasz jakiegoś wsparcia w działaniu, zapisz się do mailingu, który ruszy całkiem niebawem.